Nocą myśli się kłębocą....

Zimno, szaro i wietrznie na zewnątrz, tak teraz wygląda ten czas przedświąteczny, do jesieni zamiast zimy bardziej podobny. Księciunio już wywiany został z mego życia na wszystkie świata strony.
Są też inne rzeczy na tym święcie, które się nie zmieniają, tak jak moje sezonowe zapalanie pęcherza, które rok w rok nawiedza mój organizm. I tu po raz kolejny walczymy kilogramami żurawiny i hektolitrami napojów rozgrzewających. A najbardziej, na nogi stawia jakby nie było imbir w herbacie. Ahoj zimo, z imbirem już nam nie taka straszna  J
Poza tym wiele się w mym życiu nie zmieniło poza kolejnymi pozycjami przeczytanych książek, czy też nielicznymi momentami na siłowni w wolnych chwilach. Muszę się przyznać, że dzisiejszy trening na płaski brzuch w domowych pieleszach, rozłożył me mięśnie i już teraz czuje  poranne zakwasy, ale czego to się nie robi dla płaskości brzucha.  Eh młodości ma, wróć!
Pojawiły się też nowe osobowości w mej codzienności, w postaci wielkiego człowieka o złotych włosach i ciemnych oczach oraz  jego towarzysz życiowy, czworonożny miłośnik mych kościstych nóg, i dłoni zresztą też. Towarzystwo przednie, hipstersko cezarskie, dlatego on Cezarem zostanie tu nazwany, a pies piesiałem będzie. No więc zobaczymy co tych dwoje wniesie do mego duchowego naczynia.
A tak dziś, w związku z urodzinami siostry mej młodej, Angel zwanej, przez niektórych kopią mnie okrzykniętej, trochę rozmyślań na temat swojej młodości przemijającej mam. I tak nico żal tych pięknych młodocianych dni, które już nie wrócą, bo w końcu zaraz ma 30 wiosna zastuka do drzwi.
Kiedy to było, że te 15lat się miało, tak dawno, że już się zapomniało, jak to młodym nastolatkiem jest, może stąd też problem z Angel w komunikacji mam ostatnio. Co jednak nie zmienia faktu, że kiedy na nią patrzę to nie to że siebie widzę, ale widzę kogoś fajniejszego i lepszego, kto może życie podbić i wiele jeszcze zrobić. I tylko trochę żal, że mam to dawno za sobą, ale serce cieszy się, że ma siostra wielkie serce ma i wielką osobowość, dlatego życzę Ci maleńka, abyś zawsze sobą była i wszystkie swe szczyty zdobyła, te małe i duże, te żywe i metaforyczne… Kochać Cię będę nawet jeśli teraz wydaje Ci się, że tyle nas dzieli i językami obcymi ze sobą mówimy. Dla mnie najważniejsze jest to, że jesteś i że mogę patrzeć jak dorastasz, a jeśli będziesz chciała,  żebym mogła też podać Ci

pomocną dłoń...bo ja zawsze jestem dla Ciebie. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polędwiczka z nutką myślicielstwa.....

Lata początek