Dorosłość wewnętrznego dziecka

Dzisiejsza noc jest jedną z tych, kiedy nawet liczenie owiec nie pomaga zasnąć, nieważne ile już stad naliczyłaś. Dzień i noc pełne przemyśleń i wniosków, stąd nawet nie muszę się dziwić, że sen nie nadchodzi. Ale często jak to z wnioskami bywa, trzeba je spisać aby nie stały się tylko ulotną chwilą, czy zapomnianym snem. 
Dorosłość, wydaje się taka oczywista, kiedy osiągasz pełnoletność, a w dłoni trzymasz swój pierwszy dowód, tego obrazka dorosłości, nic nie jest w stanie obalić. Więc tak żyjesz przez najbliższe kilka lat, w świadomości swej dorosłości, żyjesz chwilą, upajając się każdym szaleństwem i wolnością, jaką dała Ci dorosła pełnoletność. Jest pięknie, niczego wiecej do szczęścia nie potrzeba, no oczywiście z wyjątkiem pieniędzy w portwelu. Ale jak to każdy poczatkujący dorosły, zadowalasz się pierwszą własną, niewielką sumą, później chcesz coraz więcej i częściej mieć pełny portwel. Twoje potrzeby wraz z dorastaniem zwiekszają się i zaczynasz skupiać się na tym, aby mieć więcej i najlepiej w jak najprzyjemniejszy sposób. Tym samym szukasz pracy, która będzie pozwała zarobić ale także będzie dla Ciebie przyjemnością, i na przyjemności i inne uciechy życiowe będzie Ci pozwalała. 
W tej naszej dorosłości, zachłystujemy się bardzo często  tymi przyjemnościami, zapominając  o tym co jest najwarzniejsze. Zapominamy o sobie, o swoim szczęściu, wartościach i potrzebach. Skrywamy prawdziwych siebie za stworzonym wizerunkiem szczęśliwego, wyzwolonego dorosłego. A bardzo często okazuje się, że pod tym szczęśliwym i dorosołym JA, skrywa się mały, zagubiony ja. Ten który chciałby być szczęśliwy naprawdę, ten który obok siebie chciałby mieć mądrego partnera, na którego będzie mógł zawsze liczyć i dla którego będzie mógłbyć wspraciem. Ten który chciałby być szczęśliwy naprawdę, a nie tylko na pozór. 
W ostatnim czasie mój Pan Wysoki, ten od Cezara-psa, zwrócił mi uwagę, że moje ja jest niepewne, jest zagubione. Muszę przyznać, że faktycznie bolało to co powiedział, nie było to przyjmene i nawet kiedy, na poczatku wypierałam się tej oceny, przyznaję, że Pan Wysoki miał racje. Zmusił mnie w ten sposób do przyjecia faktów na swój temat i wyciągnięcia wniosków. A jak to z wnioskami bywa, wypisanie ich i pełna świadomość ich istnienia, niewiele da jeśli nie skoncentrujemy się na wprowadzaniu tych wniosków we własne życie. 
Tak tym sposobem, zaczełem chcieć i rozumieć potrzebę zaufania, ale też akceptacji własnego Ja, nie tylko tego widocznego w lustrze, ale tego które tak skrzetnie ukrywam wewnątrz siebie. 
Mam nadzieję, że nie będzie za późno i Pan Wysoki jeszcze się nie podda w chęci bycia ze mną, tą która dopiero na chwilę przed 30wiosną, zaczyna prawdziwie dorastać, moje przestarszone wewnętrzne dziecko, zaczyna i chce świadomie dojrzewać. I obyś tylko jeszcze chciał przy tym Panie Wysoki trwać! Nawet jednak, gdyby to miałby być juz koniec, to i tak będę Ci wdzięczna za to że otworzyłeś mi oczy, że zainspirowałeś do zmiany, za to że się pojawiłeś  i nawet jesli była to tylko chwila to jak znacząca dla mnie i tej małej dziewczynki, którą do tej pory byłam. 

Jaworzyna Krynicka, początek nowej dorosłości.... mam nadzieje, że nie bedzie jednoczesnym końcem pewnej znajomości ;)




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polędwiczka z nutką myślicielstwa.....

Nocą myśli się kłębocą....

Lata początek