Pierwsza prawda o minionym tygodniu
Minął tydzień od pierwszego wpisu, więc pora na pierwsze
podsumowanie. Tydzień bez większych problemów kolkowych i tu chylę czoła nowej
ziołowej herbacie. Zioła jakie miałam okazję w tym tygodniu zażywać to owoce kolendry, kminku, dzikiej róży oraz
liście palczatki cytrynowej- cokolwiek to znaczy oraz zielonej herbaty, a do
tego korzeń mniszka lekarskiego. Nazwy w dużej części znane i popularne na
rynku zielarskich herbat i z tygodniowym podsumowaniem mogę także polecić ich działanie
na poprawę trawienia dla każdego, czyś mały czy duży. I po tygodniu mój żołądek
lekki się stał i za reklamą pewną może krzyczeć razem ze mną „lekko tak”.
Tydzień ten miał stać pod hasłem detoksykacją mego organizmu
od cukru białego i słodyczy, w związku z tym, że cukier i słodycze były moją
największą słabość, a wręcz uzależnieniem. Zapał ogromny, finisz jednak mniej
efektowny. Jak przez węża Ewa w raju skuszona została, tak i ja przez kawalątek
tortu bezowego z wolą mą przegrałam i do cukru i słodyczy znowu zajrzałam.
Pocieszeniem w tym wszystkim jest fakt, że jak na razie odstawiłam cukier
biały, chyba największe źródło energetycznych pokładów mych i ilości krosteczek
na twarz, a że przede mną kolejny tydzień więc wyzwanie - 0 słodyczy przez 7
dni, uważam nadal za otwarte i wraz z poniedziałkiem mówię start!....I oby tym
razem był to sukces J
Niestety mam za sobą tydzień wielu planów i zamierzeń
niestety tak jak pokonała mnie beza, tak i w tym samym czasie pokonał mnie brak
umiejętności koncentracji i tym samym ćwiczenia oddechu i medytacji legły w
zgliszczach. Mogę jeszcze tłumaczyć to
nadal wysokim poziomem cukru, i tym samym dużej furiackiej energii mego
organizmu, która jednak w skupianiu się więcej broi niż pomaga.
Jednak ten tydzień to nie tylko pasmo kilku porażek, ale
także doznanie poczucia cudownego
wtorku, oczywiście tylko wtedy, kiedy masz wtedy wolne. Mały urlopik w środku
tygodnia to, to co każda Kobieta pracująca 5 dni roboczych powinna raz na jakiś
czas sobie sprawić, tak jak zakupy.
Świadomość, że możesz leniuchować, kiedy wszyscy inni
śpieszą się do pracy. Pijesz pyszną kawę wraz z porannymi promieniami
słonecznymi i mimo, że jeszcze zimowe, czujesz już towarzystwo Wiosny i
zastanawiasz się i planujesz co będziecie razem robić tego roku. Uczucie cudowne
ze względu na słońce, poranną błogość i
cudownego Pana Pingwina, który zna się na kawowej rozkoszy w zaciszu Twojego
własnego domu.
Do tego wszystkiego, właśnie w tym kończącym się tygodniu,
stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch, czarniuteńkich hantli, które zastąpiły
butelki wody. I od razu ćwiczenia na ramiona z Teddym stały się przyjemniejsze
i w tym wypadku regularność jest u mnie aż na podziw zauważalna przez samą
siebie. Czują to moje ramiona choć nie mogą narzekać, gorzej z Panem Garbem Mym bo ten może wpaść w depresje.
Moje zauroczenie hantelkami i Teddym, Teddym i hantelami, zwłaszcza przed latem
ogromne i raczej nie zamierzam przestać, tym bardziej że to właśnie oni dają mi
100 punktów dla mej kobiecości. I jak tu nie kochać Kobiet J
![]() |
| Wtorkowego lenistwa początek... |
![]() |
| miłości sportowej nutka |
![]() |
| no i .......piątkowa beza kruchutka ;) |
I nawet mego osobistego trenera Wam dziś użyczę, bo antygarbowy i ku chwale pięknym ramionom naszym, zapraszam do ćwiczeń :) http://www.youtube.com/watch?v=0w5S8f19gWk



Komentarze
Prześlij komentarz