Słowo wstępu na początek....

Noc Oskarowa, u naszych wschodnich sąsiadów ukrainsko-krymski kocioł trwa, a ja właśnie postanowiłam załóżyć bloga,  aby ujarzmić mój wewnętrzny kociął z jakim dziś miałam okazję się zmagać. 
Mam  28lat, skoczone niecały miesiąc temu,  więc  młoda i dość atrakcyjna ze mnie kobieta. Kobietą jednak nie łatwo w dzisiejszym świecie być, choć ja uwielbiam swoją kobiecość i pociągam sama siebie, co pozwala mi czuć się świetnie w swojej skórze, choć nie zawsze tak było...Ale teraz jestem dumna z tego kim jestem i choć  daleko mi do wojujących feministek, to kobiecość kocham, a same kobiety uważam za dzieła sztuki. 
W życiu nic nie jest jednak tak różowe, słodkie i bajkowe, więc ma kobiecość boryka sie jednak z kilkoma zdrowotnymi problemami. I właśnie o tych problemach chce tu pisać, nie bedzie to smutne, choć ma być prawdziwe. Bo jako prawdziwa kobieta, wielbię siebie za wiele, ale i do słabości potrafię się przyznać i o nich rozmawiać. Tak teraz przyznaje, że potrzebuje pomocy i wsparcia, inspiracji, dzięki którym będę mogła pomóc sobie, ale mam też nadzieję, że Wam także pomogę zwrócić uwagę na rolę zdrowia w życiu kobiety. 
Kilka lat temu, ktoś bardzo mi bliski wówczas i przyznaje, że dziś także, podczas naszego rozstania, jednego z wielu, (ale tym razem już ostatecznego), powiedział dość znamienne słowa. Nie do konca wówczas zrozumiane przeze mnie, dziś jestem mu za nie wdzięczna.
Kochane kobiety nie ma możliwości, abyście tworzyły udane związki z facetami, z którymi już jesteście lub też planujecie być, kiedy same o sobie nie potraficie zadbać i zatroszczyć się. Bo jeśli Ty sama nie jesteś dla siebie ważna i nie troszczysz się o sobie, jak możesz zadbać o niego, jak możesz zadbać o wasz związek i przyszłość?! Oczywiście nie mam tu na myśli wyłącznie i tylko - wyglądu fizycznego, mojemu  Andrzejowi także chodziło o coś więcej. Choć przyznaję, że nie jednej z Was trzeba byłoby na to zwrócić szczególną uwagę aby iść dalej. Blog ten nie ma być jednak kolejnym z tych jak się ubierać i jak malować aby być piękną i atrakcyjną na zewnątrz, ale o tym jak być atrakcyjną naturalnie, od środka. Chcę budować swoją atrakcyjnąść zaczynając od zmiany moich przyzwyczajen żywieniowych, a tym samym przeciwdziałać kolkom żołądkowym z jakimi się borykam mimo, żem młoda i szczupła. Miłość do słodyczy, fast foodów, tłustej kuchni polskiej daje mi w ten sposób znać i to dość wcześnie, bo po 27 latach naszego tłustego związku.
Dziś wystarczyło, że zdjadłam 3.... no może4  naleśniki własnej roboty i po 2 godzinach od konsumpcji, pęchęrzyk zaczął bunt, a ja zwijanie się z bólu na podłodze. Zbawieniem okazał sie więc mój nowy dywan, bo wreszcie mogłam go wykorzystać, jednocześnie przyznaje... boli mnie to, że naleśniki, które naprawdę były dziś bardzo udane, podniosły wojenny atak moich wnętrzności.  O zgrozo,  czemu właśnie te naleśniki, które dziś muszę wpisać na czarną listę potraw, którym "mówimy nie". No chyba, że znajdę jakiś przepis na naleśniki niskotłuszczowe i lekkie, a może ktoś z Was taki przepis zna ?:)
No dobrze bo jednak się znowu rozpisuję, a trzeba przejść do rzeczy. Czemu blog, czemu chce tu o tym pisać? Bom leniwa baba, a do tego z małą siłą woli. Ma głowa pomysłów wiele tworzy, aczkolwiek zamiana ich w czyny gorzej mi idzie. Więc zwiajając sie dziś z bólu, tak jak alkoholicy na kacu, mysli me krzyczały "DIETA, DIETA, juz na nią przejdę aby tego bólu już nie czuć -OBIECUJE". Myśli te krzyczą tak zawsze, kiedy ciało z bólem kolki się zmaga, ale tym razem poza myślami, zaświtał mi ten blog i zobowiazanie, że będę pisać o nowym przepisie, przyprawach, herbatkach i tym wszystkim co pozwoli mi podjąć rozmowy z moimi wnętrzościami o współpracy, bo od dziś zaczynamy pertkatować. Bo czy wyobrażacie sobie, sytuacje w której jesteście z najprzystąjniejszym facetem na ściewie, a do tego u niego w domu, po romantycznej kolacji, którą sam przygotował, macie za sobą upojną noc, a nad ranem pojawia się stary druh w postaci kolki? Ty biedna w bólu się zwijasz, nie mogąc wyprostować swego gibkiego ciała, tak jak poprzedniej nocy i nie mogąc powiedzieć ni słowa, bo przez Twoje ciało przechodzi właśnie olbrzymi niewidoczny słon, który depcze Ci klatkę piersiową, brzuch i wszystko w środku. I gdybyś mogła tylko i miał siły, rzuciłabyś sie na tego przystojniaka, żeby tylko sobie w bólu ulrzyć, ale kolka Ci to uniemożliwia, a On biedak stoi obok patrzy z przerażenia i nie wiem kto ma większe oczy, Ty z bólu, czy On z przerażenia. Jego myśli wówczas, krążą przy wczorajszej kolacji, bo może zamiast soli - przez pomyłkę - dał trudki na maszy lub Wasze zbliżenie nie było takim błogostanem dla niej i teraz sie chce zemścić, a że dobrą aktorką jest to jej wychodzi, myśli dalej. I w tym szale myśli i nie mocy ucieka od razu lub też na kolejną kolację nie masz już szans a na penwo nie z nim. 
No właśnie ja taką sytuacje mam już za sobą i nigdy więcej! Choć Maćku dziękuję, że wtedy i tak od razu nie uciekłeś.... 
Jeśli myślisz, że tematów z kolką mogę mieć mało to nie musisz się martwić, bo jest kilka innych schorzen, które mi towarzyszą, a z którymi podejałam lub podejmę walkę. Momentem, dość kluczowym a możliwe, że nawet początkiem nowego może okazać się biopsja, którą mam przed sobą, ale o tym za miesiać i obiecuje nie będę straszyć. 
Plan na ten tydzien to poszukiwanie ciekawych przepisów z przyprawami i produktami dozwolonymi wg rozpiski Pani Gastrolog, pora wprowadzić do mego herbacianego jadłospisu trochę nowych ziółek no i siłownia, nieodłączny element mojej troski o kobiecą atrakcyjność tym bardziej, że to mekka tych wszystkich pięknych, napompowanych męskich ciał, na których patrzenie i ćwiczenie wśród nich potrafi pozytywnie nastroić i myśli, i ciało ..... 
I już tak na konieć w związku z tym, że zawitała do mnie dziś WIOSNA, podzielę się nią z Wami ..... :)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polędwiczka z nutką myślicielstwa.....

Nocą myśli się kłębocą....

Lata początek