Zupa dyniowa z imbirem zamiast Księciunia

Życie Ty to jednak potrafisz płatać figle jak najlepszy kuglarz. Ciągle coś sie dzieje, jak nie przypadek z osą, to Księciunio na mojej drodze, żeby znowu wrzuć mnie na stół operacyjny po którym odbierasz miłość. A podobno kto daje i zabiera, ten .... ;) 
No więc nie ma pęcherzyka, kilka kilo mniej na wadze, no i nie ma Księciunia. Więc znowu przyszła pora wzmożonego czasu dla siebie i randek sama ze sobą i dla pocieszenia rutynowe stwierdzenie, a On jak głupi niech traci.
Na otarcie łez miałam ochotę zamienić swój domowy jesienny dekor na pyszną zupę dyniowo-imbirową... pychota i ten zapach wciąż za mną chodzi. Bardzo proste, szybkie do przyrządzenia, a przy tym końcowe doznania smakowe, potrafiące przyćmić niejeden orgazm. Nawet następnego dnia po przygrzaniu zupki byla cudna, choć bardziej gęsta i wówczas już stała się kremem. Tak dynię w złoto zamieniłam, choć wcześniej od dynii stroniłam.

Ale nie tylko zupkami Księciunia zastępuje, bo postanowiłam także z mięsem sie rozprawić. Narazie oczywiście w wersji light, ale jakieś postępy i chęci nadal są.
Zaczełam od zabawy polędwiczką, którą gotując z przyprawami, podałam na ryżu i sosem jabłkowym. Nad sosem, a raczej jego konsystencją musze jeszcze popracować, ale samo danie lekkie, aromatyczne zostało bezproblemowo przyjęte przez mój żołądek. Teraz tylko pora dojść w nim do wizualnej perfekcji z sosem w tle. 
Podsumowując polędwiczka przyjęta, do tej pory obyło sie bez wizyty w McD, powróciłam na bieżnię, więc idziemy dobrą drogą, a na pewno leszą  i zdrowszą dróżką niż miałam już okazje chadzać. Teraz tylko wagę 46kg trzeba zamienić na 50kg, mam nadzieje, że efekt da się osiągnąć także z jednoczesnym wzrostem piersi...czyli marzenie każdej kobiety....I tak z marzeniami zostając mówię DOBRANOC :) 

A to dla Ciebie piosenka życiowy kuglarzu:https://www.youtube.com/watch?v=z6jG8LxoeVI

Kasy brak ale ZŁOTO NA TALERZU jest... ten aromat i smak nadal za mną chodzi........
Pierwsza próba z gotowanym mięsem.... warto dojść do perfekcji 


I żeby tak lekko i lightowo nie było, jest też czas na bieżniowy pot.... dobrze, że przynajmiej tu nie ma łez ;)








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polędwiczka z nutką myślicielstwa.....

Nocą myśli się kłębocą....

Lata początek