Wewnętrzny mężczyzna, czyli o silnych kobietach....


świat, któremu chce pokazać swoją kobiecość ...
Jaki mężczyzna się we mnie skrył? A no taki jakiego szukam i mam nadzieję, że wcześniej czy później na niego trafię. Nie wiem  tak naprawdę jak wygląda, ale nie jest ważne to czy jest blondynem brunetem, czy bez włosów, liczy się to jaki jest. A jest fajnym facetem, w końcu jestem fajna, przynajmniej na początku. Zabiega o swoją kobietę, potrafi ją rozpieszczać małymi drobiazgami od lizaka Chupa Chups, poprzez tabliczkę czekolady i bukiecik małych kwiatów, czy torbę pączków. Jest to facet, który potrafi i chce rozpieszczać swoją kobietę bo wie, że jest tego warta, w końcu sam ją wybrał. Potrafi też być stanowczy i uparty w swych decyzjach, dlatego tak łatwo nie odpuszcza, jest kiedy potrzeba, nie daje o sobie zapomnieć, bo on cały czas walczy o jej serce.
Jest to facet, który ma swoje wartości i się o nie troszczy. Zależy mu na rodzinie, bliskich, dba o swój dom i jego ognisko, ale jednocześnie ceni swoją wolność i niezależność. Chce się sam rozwijać dla siebie, ale też dla swojej kobiety.  Potrzebuje czasu dla siebie, żeby odkryć i lepiej poznać swoje emocje, pragnienia, czy też żeby rozwiązać aktualny problem.
Nie wstydzi się łez, wie że dzięki nim czuje. Tą wrażliwość którą nosi w sobie potrafi pielęgnować, nie wstydzi się jej i nie twierdzi, że jest niemęska. Zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie prawdziwy mężczyzna ma prawo płakać, ma prawo czegoś nie wiedzieć lub poprosić o pomoc, radę, kiedy  tego potrzebuje, potrafi to jasno zakomunikować.
Mężczyzna, jaki jest we mnie, kocha ludzi, szanuje ich za to co przeżyli i czego doświadczyli, a nie za to co mają. Mój wewnętrzny mężczyzna, kocha kobiety i kobiecość, a przede wszystkim kocha tą kobietę którą wybrał i jest jej wierny. Potrafi inspirować, potrafi prowadzić a kiedy trzeba tylko być, czyli wie czym jest poświecenie dla tej którą wybrał i jest na to gotów.
Jaką kobietę w sobie ukrywam? A raczej powinnam zapytać o małą dziewczynkę, którą w sobie skrywam, która została wyparta przez mój archetyp męskości. Tak przez te wszystkie lata, moja kobiecość została pokonana przez pierwiastek męskości, który każda z nas ma w sobie, dlatego mając piękne, kobiece ciało, byłam silnym mężczyzną, który nie akceptował swoich słabszych i bardziej wrażliwszych cech kobiecych. Dla wielu  byłam kobietą lodu, zimną laską, żeby nie napisać ostrzej lub po prostu rozkapryszonym dzieckiem, bo sama w sobie nie akceptowałam dziewczynki jaką byłam, nastolatki i pięknej kobiety jaką się stałam, nie tylko fizycznie.
Więc jaką kobietą  jestem teraz, jaką dziewczynkę i kobietę w sobie odkryłam? Kobietę o  wrażliwym sercu. Wrażliwym na krzywdy innych, na doświadczenia i  przeżycia, ale także wrażliwą na sztukę, przyrodę i na to co się dzieje w około. Jestem dziewczynką, która potraf się rozpłakać i płakać całą noc, kiedy straci ukochaną babcie, czy ciocię. Potrafię płakać oglądając amerykańską komedie romantyczną, gdzie Ona lub On umierają, ale płacze także kiedy czytam wiersz. Cieszę się ogromnie, kiedy dostanę lizaka od bliskiej osoby, a najszczęśliwsza jestem wtedy kiedy bliska mi osoba jest dumna z tego że jestem obok, że moja obecność sprawia jej przyjemność, tak samo jak mi. Jestem wrażliwą kobietą, która lubi słuchać komplementów, która chce być traktowana z szacunkiem. Ale jednocześnie, jestem kobietą, która zna swoją wartość samej siebie, ale też ma swoje wartości życiowe, których broni. Jestem kobietą która chce się rozwijać dla samej siebie, ale też dla partnera. Która potrafi okazać radość, smutek, ale kiedy trzeba potrafi być uparta i silna. Jestem kobietą, która jest w stanie wiele znieść, i nie potrzebuje nikogo aby się dowartościować. Kobietą, która chce dzielić się z otoczeniem i bliskimi swoją energią i uśmiechem. Czasami może jestem za bardzo gwałtowana, czasami brakuje mi cierpliwości i większego spokoju, ale mam nadzieję, że teraz, kiedy znam swojego wewnętrznego mężczyznę i zaakceptuje swoją kobietę uda mi się osiągnąć równowagę i czuję, że tak się stanie. Skoro już sama świadomość nazwania i odkrycia swojego pierwiastka męskości i kobiecości, sprawiła, że bardziej się rozumiem i zaczynam lubić swoje wnętrze.

I pomyśleć, że do takich przemyśleń przychodzi człowiek po kilkugodzinnych ćwiczeniach fitness i przeczytaniu książki, która potrafi odkryć mnie samą na nowo.
Wg mnie każda z nas jest silną kobietą, dlatego każda powinna zajrzeć do tej lektury, aby lepiej zrozumieć siebie i swoje lęki. Ja wiem już czemu Księciunio i Pan Wysoki odeszli, bo przecież żaden z nich nie chciał być z kobietą o charakterze silnego mężczyzny, może nawet takiego który okazał się silniejszy niż oni sami. Dlatego do żadnego nie mam żalu, a jedynie pozostaje mi podziękować im, że się pojawili choć na chwilę, a dzięki nim jestem tu gdzie jestem, czyli na drodze odkrycia w sobie prawdziwej, delikatnej i silnej kobiety, która będzie najlepszą partnerką dla silnego mężczyzny. A tacy są na pewno, bo skoro we mnie jest tak silny mężczyzna, który został wyniesiony z domu, to inni także są na pewno.

Dziewczyny, kobiety, jesteście wszystkie silne dlatego nie bójcie się zajrzeć do  tej książki,  ona zabierze Wam  tylko kilka godzin  z życia, a może mieć wpływ na jego dalszą cześć…



książka, dzięki której odkryłam swojego wew mężczyznę, który jest fajnym facetem ;)



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Polędwiczka z nutką myślicielstwa.....

Nocą myśli się kłębocą....

Lata początek