Nocą myśli się kłębocą....
Zimno, szaro i wietrznie na zewnątrz, tak teraz wygląda ten czas przedświąteczny, do jesieni zamiast zimy bardziej podobny. Księciunio już wywiany został z mego życia na wszystkie świata strony. Są też inne rzeczy na tym święcie, które się nie zmieniają, tak jak moje sezonowe zapalanie pęcherza, które rok w rok nawiedza mój organizm. I tu po raz kolejny walczymy kilogramami żurawiny i hektolitrami napojów rozgrzewających. A najbardziej, na nogi stawia jakby nie było imbir w herbacie. Ahoj zimo, z imbirem już nam nie taka straszna J Poza tym wiele się w mym życiu nie zmieniło poza kolejnymi pozycjami przeczytanych książek, czy też nielicznymi momentami na siłowni w wolnych chwilach. Muszę się przyznać, że dzisiejszy trening na płaski brzuch w domowych pieleszach, rozłożył me mięśnie i już teraz czuje poranne zakwasy, ale czego to się nie robi dla płaskości brzucha. Eh młodości ma, wróć! Pojawiły się też nowe osobowości w mej codzienności, w postaci wielkiego...